Merliah mieszkała od zawsze tylko z ojcem, Rianem, w kamienicy w Rio. Chodziła do szkoły jak inne nastolatki w jej wieku, miała przyjaciół, kochającego tatę, psa, kota, marzenia. Ale wszystko zmieniło się tego jednego dnia gdy wracała z zakończenia roku szkolnego. Od progu przywitał ją głos taty:
- Jak było?
- Świetnie, znów wzorowa. – pokazała tacie świadectwo z czerwonym paskiem. Ten poczochrał jej włosy i zaczął czytać.
- Wspaniale! A teraz Merliah mogłabyś spakować trochę rzeczy bo pojedziemy do obozu.
- Spoko, ale gdzie?
-Do Stanów, do Nowego Jorku.
- Poważnie!!! – skinął głową –To wspaniale! Biegnę się spakować! – dziewczyna wskoczyła szybko na schody i pobiegła na drugie piętro budynku, do swojego pokoju.
Jej tata oparł się jedną ręko o stół i przeczesał włosy dłonią. Zastanawiał się czy powiedzieć córce że jej matka była boginią, boginią niemającą dzieci. Nie, to może przecież poczekać, nikt nie może się o tym dowiedzieć. Nikt. Dopóki nie trafi do obozu. Gdy wreszcie przypomniał sobie o prezencie od Julki zaczął zastanawiać się co mogło tam być… Otrząsnął się i podszedł do szafki stojącej w korytarzy, otworzył drugą szufladę i wyjął podłużną szkatułkę ozdobioną malowidłami słońc. Zamknął szufladę i poszedł do swojej sypialni by spakować w coś ten prezent.
Merliah w tym czasie wyciągnęła niebieską walizkę i wrzucała do niej ubrania, zapakowała też trochę kosmetyków, swój laptop, tablet, telefon i mp3. Upięła rozpuszczone włosy w ciasny kok, złapała za plecak i wwaliła do niego swoje ulubione książki. Spakowała soczewki ponieważ jej oczy zmieniały kolor, raz były żółte, raz filetowe, takie jaki jest zachód słońca danego dnia. Nastolatka chwyciła walizkę i zaczęła schodzić po schodach.
Gdy wreszcie wyszła z domu na ulicy oparty o samochód stał jej tata. Zobaczywszy ją przeszedł dookoła auta otworzył drzwi i wsiadł do środka transportu na lotnisko. Merliah zbiegła po schodach prowadzących do kamienicy i wybiegła na ulicę. Postawiła walizkę na ziemi, otworzyła bagażnik i włożyła do niego walizkę. Zatrzasnęła drzwi bagażnika i wsiadła do samochody po prawej stronie taty. Założyła słuchawki na uszy i zaczęła podśpiewywać piosenkę Kelly Clarkson – Stonger
You know the bed feels warmer
Sleeping here alone
You know I dream in color
And do the things I want
You think you've got the best of me
Think you've had the last laugh
Bet you think that everything good is gone
Think you left me broken down
Think that I'd come running back
Baby you don't know me
'Cause you're dead wrong
What doesn't kill you makes you stronger
Stand a little taller
Doesn't mean I'm lonely when I'm alone
What doesn't kill you makes you fighter
Footsteps even lighter
Doesn't mean I'm over 'cause you're gone.
What doesn't kill you makes you stronger, stronger
Just me, myself and I
What doesn't kill you makes you stronger
Stand a little taller
Doesn't mean I'm lonely when I'm alone
You heard that I was starting over with someone new
They told you I was moving on over you
You didn't thing that I'd come back
I'd come back swinging
You try to break me but you see
What doesn't kill you makes you stronger
Stand a little taller
Doesn't mean I'm lonely when I'm alone
What doesn't kill you makes you fighter
Footsteps even lighter
Doesn't mean I'm over 'cause you're gone.
What doesn't kill you makes you stronger, stronger
Just me, myself and I
What doesn't kill you makes you stronger
Stand a little taller
Doesn't mean I'm lonely when I'm alone
Thanks to you I got a new thing started
Thanks to you I'm not the broken hearted
Thanks to you I'm finally thinking about me
You know in the end the day I left was just my beginning
In the end...
What doesn't kill you makes you stronger
Stand a little taller
Doesn't mean I'm lonely when I'm alone
What doesn't kill you makes you fighter
Footsteps even lighter
Doesn't mean I'm over 'cause you're gone.
What doesn't kill you makes you stronger, stronger
Just me, myself and I
What doesn't kill you makes you stronger
Stand a little taller
Doesn't mean I'm lonely when I'm alone
What doesn't kill you makes you stronger, stronger
Just me, myself and I
What doesn't kill you makes you stronger
Stand a little taller
Doesn't mean I'm lonely when I'm alone
- Pięknie - skomplementował ją tata, bębniąc palcami w kierownicę mazdy
- Dzięki – powiedziała i wyjrzała przez okno, patrzyła na mijające przez nich pola, domy, miasta i szkoły. Obserwowała jak na ulicach Rio pary chodzą trzymając się za rękę. I zastanawiała się czy i ona kiedyś się zakocha. Jej rozmyślenia przerwał tata oznajmiając że są już na lotnisku.
- Jak wysiądziesz z samolotu to czekaj na dziewczynę która powinna przedstawić ci się jako Julka Solance. Dobrze? Z nią będzie prawdopodobnie Sebastian Hood i Adriana Sulivan. Trzymaj się ich. – mówiąc to Rian Revis zastanawiał się czy Julka powie Merliah że jest jej matką…
Gdy wysiedli z samochody od razu podbiegł do nich mężczyzna w garniturze. Był zziajany, na pewno biegł bardzo szybko…
- Zabrać bagaże do samolotu? – zapytał
- Tak, tak proszę wziąć i zapakować do tego który leci do Stanów do Nowego Jorku. Dobrze? – odparł
Mężczyzna skinął głową, schylił się po walizkę, wziął ja i popędził w stronę samolotu. Merliah poszła za nim lecz jeszcze na odchodnym rzuciła tacie krótkie:
- Do zobaczenia za dwa miesiące!!! Będę tęsknić!
- Ja też córeczko, ja też… - szepnął jej tata wciąż rozmyślając o Julce…
Dziewczyna szybko odwróciła się i pobiegła jak najszybciej potrafiła w stronę w którą udał się mężczyzna z jej walizką, w stronę samolotu do Nowego Jorku…
Merliah wsiadła do samolotu szukała wzrokiem wolnego miejsca niedaleko okna, chciała wyglądać z niego i oglądać krajobrazy rozciągające się pod nią, kilka kilometrów w dole. Poszukując wolnego miejsca zdała sobie sprawę ze prawie cały samolot jest pełny. Piloci mówili przez głośniki…
- …prosi się o zapięcie pasów i wyłączenie telefonów ponieważ przekroczymy granice pięciu państw. Uprasza się też by nie rozrzucać po samolocie papierków po jedzeniu i środkach spożywczych. Fotele mają wbudowany telewizor i komputer więc można swobodnie korzystać z Internetu…
Jeszcze coś mówili lecz Merliah wyciągnęła z plecaka książkę o Percy Jacksonie i zaczęła ją czytać…
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz