niedziela, 14 czerwca 2015

Rozdział VI

Rozdział VI
Adriana
Siedząc a raczej lewitując w powietrzu ma się wrażenie iż wszyscy ci ma dole to takie maciupeńkie mrówki. Seb to chyba usnął po drodze do siedemnastki. Położyłam się wreszcie na plecach i wymachiwałam nogami ze znudzenia. Gdy tak leżałam uświadomiłam sobie że nie pasuję do dzieci Nike. Wyróżniam się i to bardzo… moje rozmyślania przezwał Seb.
- No wreszcie – rzuciłam
- Nie moja wina że ta wasza „biblioteka” o ile można tak to nazwać jest taka obszerna i gigantyczna!!!
- Co ja na to poradzę? Jest za to co poczytać… - wzruszyłam ramionami
Seb podał mi naręcze pełne lektur które z uwagą studiowałam wraz z Julką. Były wśród nich książki o tytułach: „Jak obejść ręcznie zabezpieczenia?”, „Mało znane ale skuteczne” i wiele innych podobnych tytułów. Moją uwagę przykuła książka oprawiona w skórę której na pewno z Julką nie czytaliśmy, złotymi literami na skórze napisano „Podręcznik Hermesa”. Bardzo się ucieszyłam że bóg złodziei jest nam przychylny.
- Julka – zawołałam przyjaciółkę która właśnie słuchała piosenek Kelly Clarkson – musimy coś załatwić
- Oki – odparła i przeniosła się obok nas.
Usiedliśmy po turecku, ja wyświetlałam po kolei na moim tablecie plany różnych budynków w obozie, sklepy a nawet świątynie bogów. Zatrzymaliśmy się przy planie domku szóstego – domku w którym mieszkały dzieci Ateny w tym Annabeth. Coś mówiło mi że należy napaść na domek szósty i zwinąć z niego laptopa Ann, schować go i obserwować jak Ateniątka wyruszają na poszukiwania zguby…
- Napad na domek szósty? – zapytał po chwili naszego milczenia Seb
Przytaknęłam już obmyślając plan ataku, na pewno w nocy, dzień nie wchodzi w grę. Wszyscy muszą spać albo ich uśpimy miksturą od Hypnosa, mojego patrona – jednego z sześciu którzy mnie pobłogosławili.
- Ale Ann się wścieknie… - powiedziała Julka
Uciszyłam ją ręką
- Nie wścieknie się bo go schowamy a nie ukradniemy. Zrozumiano?
- Tak – powiedział Seb
- Ada, wiesz że dziś jest nasza rocznica uznania przez rodziców?
- O kurde!!! Zapomniałam! Szybko zbieramy się!!! Która godzina? – W trybie pośpiesznym wstałam i wylądowałam na ziemi. Zareagowałam jak oparzona na słowa Julki. W dzień rocznicy heros zostaje znów uznany, a my zostaliśmy uznani o 18:39… Na pewno nie zdążymy!
- 18:32!!!
- Julka ja Cię kiedyś zamorduję!!! - rzuciłam
- Już to słyszałam – odparła w biegu, doganiając mnie i Seba
Wpadliśmy na arenę zdyszani, wszyscy obozowicze siedzieli na widowni i obserwowali nas z nie ukrywanym oczekiwaniem, a może było to zdziwienie.
- No wreszcie! – oznajmił Pan D. – Gdzieś cie byli? Adara? Julita? Soren? Macie coś na swoje usprawiedliwienie?
- Nie – rzuciłam na odchodnym będąc odwrócona do boga tyłem, wiem zbyt się narażam.
Spojrzałam na wyświetlacz mojego Iphona 5s. Jeszcze dziesięć sekund do 18:39… dziewięć.. osiem… siedem… sześć… pięć… cztery… trzy.. dwa… jeden… 18:39!!!
Rozbłysłam tak jasnym światłem że byłam przekonana iż oślepiłoby mnie gdyby nie to że zamknęłam oczy. Nigdy tak się nie działo. Wokół siebie słyszałam szepty, przyciszone głosy mówiące „Jak?”, „To niemożliwe”, i zorientowałam się że wszyscy czekają na coś.
- Adriano, Sebastianie, Julko, możecie otworzyć oczy. – powiedział Chejron głosem pełnym zdziwienia

Percy

Stałem obok Chejrona i przyglądałem się całej sytuacji.
- No wreszcie! – oznajmił Pan D. – Gdzieś cie byli? Adara? Julita? Soren? Macie coś na swoje usprawiedliwienie? – jak zawsze kolo od wina przekręca specjalnie imiona
- Nie – powiedział od niechcenia Adriana stojąc do Pana D. tyłem
Adriana, Seb i Julka stanęli na środku amfiteatru czy jak wolicie areny.  I czekali. Nagle rozbłysnęli tak jasnym światłem że byłem zmuszony się odwrócić. Oślepiło by mnie z pewnością. Zacząłem się wtedy zastanawiać czy oni nie są przypadkiem bogami… Gdy wreszcie odważyłem uchylić odrobinę powieki i zerknąć na nich zdałem sobie sprawę że to nie oni!
- Adriano, Sebastianie, Julko, możecie otworzyć oczy. – powiedział Chejron głosem pełnym zdziwienia

Adriana miała rude włosy, dłuższe niż jeszcze przed minutą. Jej oczy dały mi do myślenia, były srebrne, patrząc w nie widziałem każdy zachód i wschód słońca jaki oglądałem w swoim życiu. Zdałem sobie sprawę że przed oczami przemknęły mi wszystkie radosne i pełne szczęście chwile z całego mojego życia, zobaczyłem też te które od zawsze napełniały mnie smutkiem, takie których nie chciałem nigdy więcej oglądać ponownie. Wyglądała na szesnaście lat, wydoroślała, była najpiękniejszą dziewczyną jaką oglądały moje oczy…

Sebastian miał jasne blond włosy i intensywnie niebieskie oczy. Co dziwne przypominał mi Apolla. Tak jak i od Adriany i od niego biła boska poświata. Gdy nawiązałem z nim kontakt wzrokowy zdałem sobie sprawę ile razy chciałem oddać życie za drugą osobę, ile razy pocieszałem, ile razy mówiłem że zrobię wszystko. Tych wspomnień było bardzo dużo ponieważ zawsze byłem gotowy oddać za kogoś własne życie. Przypomniałem sobie ile razy podkochiwałem się w dziewczynach z obozu i szkoły. On, ale raczej nie on, bo wyglądał na szesnastolatka, stał na środku areny i nerwowo przestępował z nogi na nogę.

Zerknąłem na Julkę która stała obok chłopaka i z nerwów, chyba, przygryzała wargę. Patrząc na nią zdałem sobie sprawę że jest starsza, starsza na pewno ode mnie. Miała teraz postać szesnastolatki o czarnych włosach i wściekle turkusowych oczach. Patrząc z nie widziałem morze, każdą chwilę pod wodą, każdy moment w pałacu taty. Patrząc na nią widziałem samego siebie, odkąd ją ożywiono myślałem że jest moją siostrą, no bo Posejdon ją uznał, ale jednak nie jesteśmy spokrewnieni. Nad nią unosił się hologram łani i strzał oraz kaduceusz. Była siostrą bliźniaczką Sebastiana i Adriany…

Oni byli dziećmi Artemidy i Hermesa, byli bogami i chyba wiem nawet czego. Adriana była boginią wspomnień, pamięci, wschodu i zachodu słońca, Julka była boginią głębin, plaż i turkusa. Sebastian był bogiem poświęceń, pierwszych miłości i niespełnionych marzeń…

***
1 komentarz = nowy rozdział
Proszę komentujcie!!!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz